Niewypłacalność firm – w 2020 r. nie będzie lepiej

W 2019 r. w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) opublikowano informację o 977 niewypłacalnych firmach wobec 990 w 2018 r.

Według Euler Hermes brak jest korelacji wzrostu gospodarczego i płynności finansowej polskich firm. Sprzyjające czynniki makroekonomiczne, takie jak kolejny rok z rzędu utrzymująca się (rosnąca) konsumpcja, podobnie jak nakłady na inwestycje infrastrukturalne czy dodatni wynik w handlu zagranicznym, dały w rezultacie wyraźny wzrostu polskiego PKB. Jednocześnie kolejny, bo czwarty rok z rzędu wskaźnik kondycji przedsiębiorstw, jakim jest liczba ich niewypłacalności, prezentował się na zupełnie przeciwstawnym końcu skali. Liczba firm mających problemy z wypłacalnością pozostawała na niezmiennie wysokim poziomie. W wysokorozwiniętych gospodarkach zachodnich z reguły tempo wzrostu PKB na poziomie 1,5 proc. jest wystarczające dla zrównoważenia, a nawet spadku liczby niewypłacalności tamtejszych przedsiębiorstw.

Niska rentowność – dobra koniunktura nie trwa wiecznie, ale uśpiła wiele firm…

Skoro niewypłacalności nie mają związku z czynnikami koniunktury gospodarczej, to jaka jest jej przyczyna? Niska rentowność bardzo dużej części polskich przedsiębiorstw. Trwale niska. Co prawda w wielu z branż wiążąca się z charakterystycznymi dla nich bieżącymi czynnikami koniunkturalnymi. Nie sprzyjają jej m.in. zmiany podatkowe, społeczne (rosnące koszty pracy) czy cywilizacyjne (handel w sieci, także transgraniczny). Natomiast nie one są głównym czynnikiem sprawczym.

Polskie firmy przez wiele lat korzystały z przewag konkurencyjnych, takich jak niskie koszty pracy czy podatkowe. Mimo wszystko nie poprawiły one w tym czasie swojej pozycji konkurencyjnej – nie wspięły się wyżej w łańcuchu dostaw gospodarki światowej, wytwarzając większą wartość dodaną, co wymaga większych wydatków na badania i rozwój.

Obecnie odpowiadają one tylko za 1 proc. PKB w Polsce, czyli znacznie poniżej 1,8 proc. odnotowanego w Czechach i 1,9 proc. w Słowenii, nie mówiąc już o średniej OECD wynoszącej 2,4 proc. lub o 3 proc. w Niemczech. Ewidentnie więc zarówno część przedsiębiorców, jak i politycy zaspali, poprzestając na „tu i teraz” zamiast działań w dłuższej perspektywie. Nie przygotowało to firm na zmieniające się warunki rynkowe, na spadki, których można oczekiwać po okresach wzrostu.

Spadek marż jako efekt wyższego wzrostu kosztów niż wydajności

W rezultacie tak dotkliwa była podwyżka kosztów pracy w Polsce, średnio +2,4 proc. co roku w latach 2016-2018 – mimo że znacznie powyżej średniej dla strefy euro, to wciąż mniej niż w innych krajach Grupy Wyszehradzkiej. Jednak wzrost płacy nominalnej nie szedł w parze ze wzrostem produktywności. Utrzymał się stosunkowo niski poziom wydajności ogółem, dane Eurostatu pokazują, że wydajność pracy w Polsce wynosiła w 2017 r. zaledwie 75 proc. średniej UE. Co najistotniejsze – nie pociągnęło to za sobą adekwatnego wzrostu cen produktów i usług polskich firm (o czym świadczy brak inflacji cen producentów), a tym samym rosnące koszty pracy zmniejszyły ich rentowność. W efekcie marże zysku spadły z rekordowo wysokiej średniej 51,4 proc. w IV kwartale 2015 r. do 10-letniego minimum na poziomie średnio 47 proc. na koniec 2018 r. (a po III kwartale 2019 – nawet do 46 proc.!), pomimo poprawy zysków operacyjnych w latach 2017-2019.

Spadek liczby niewypłacalności – jeszcze nie teraz

Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka, zauważa, że polski segment MSP ulega polaryzacji: niektóre firmy rozwijają się, także dzięki finansowaniu zewnętrznemu, podczas gdy część nie zdołała zmodernizować swojego modelu biznesowego. Mają bowiem niską kapitalizację – niewielkie środki własne i jednocześnie małe szanse na uzyskanie finansowania zewnętrznego, są więc na rosnącą skalę uzależnione od kredytu kupieckiego dostawców (stąd wydłużenie się wskaźnika DSO o tydzień na przestrzeni ostatniej dekady). Jest to tym bardziej niebezpieczne, że wiele z tych firm nie „odbije się” i nie zmieni skutecznie swojego modelu działalności, a tym samym nie spłaci swoich zobowiązań wobec dostawców.

Polskim firmom nie będzie sprzyjać także koniunktura zewnętrzna – obarczony ryzykami natury politycznej handel światowy (w tym Brexit – wyjście z UE trzeciego pod względem wielkości polskiego rynku eksportowego). Będzie to dla wielu polskich firm rok dalszego mozolnego budowania zdrowych podstaw (a niekoniecznie skali) biznesu, zwłaszcza w branżach spożywczej, motoryzacyjnej czy budowlanej i w wielu innych – w tym transportowej, meblowej czy stalowej i wyrobów maszynowych.